Historia Salsy w Polsce część 2

Myślę, że można śmiało powiedzieć iż po  II Festiwalu w Niechorzu i promocji salsy na tak dużą skalę w publicznej Telewizji, salsa w Polsce z wielu miejskich mniejszych dróg wyjechała na drogę szybkiego ruchu a może nawet na autostradę. Wszystkie szkoły tańca  odnotowały w nowym sezonie wzrost zainteresowania salsą i większą ilość kursantów na zajęciach. Nasz salsowy światek rósł jak placek na drożdżach, powstało coraz więcej samodzielnie działających szkół i formacji.
My zaczęliśmy spędzać niemal wszystkie soboty i niedziele na warsztatach wyjazdowych w wielu miastach Polski. Na jednym z takich weekendowych  warsztatach we wschodniej części Polski w Dębicy poznaliśmy wybitnych tancerzy, wielokrotnych mistrzów tańców latynoamerykańskich Joasię i Konrada Dąbskich z Lublina, których również w tym czasie oczarował ten energetyczny  taniec. Znajomość zaowocowała wieloletnią współpracą, Lublin stał się potężnym ośrodkiem salsy we wschodniej części Polski, specjalizującym się w dwóch stylach casino i LA, z  czasem organizującym swoje międzynarodowe venty salsowe (I  Mas Salsa Event  ruszył w 2005 r). Razem podróżowaliśmy na Kubę i Dominikanę drążąc wytrwale  temat dotarcia do korzeni, razem wyjeżdżaliśmy na międzynarodowe kongresy salsy. Co roku mamy przyjemność gościć naszych Przyjaciół na naszych festiwalach i podziwiać ich show przygotowane z mistrzowską precyzją profesjonalnych tancerzy, z przyjemnością jeździmy do Lublina na ich salsowe wydarzenia.

Joanna i Konrad Dąbscy

Joasia i Konrad podczas jednej ze wspólnych naszych podróży na Kubę, na prywatnej lekcji w Hawanie w domu siostry Jose Mariany i jej męża Hectora (rodzice Hectico) byłych solistów tancerzy Danza Nacional de Cuba, obecnie cenionych nauczycieli tańca

 

 

2004r przeprowadzka do Wrocławia
start naszych cyklicznych kursów,
przeniesienie Carnaval de Salsa do Wenecji Północy

W kolejnym roku nasze drogi zawitały ponownie do Wrocławia, piszę ponownie, bo Wrocław to  miasto w którym studiowaliśmy, w którym  poznaliśmy się z Jose w 1981r i  miasto  w którym zaczął w 2003r studiować nasz starszy syn Tomek. Korzystając z licznych okazji odwiedzin Tomka postanowiliśmy rozszerzyć naszą działalność prowadzenia cyklicznych kursów i ruszyć ze szkołą kubańskiej salsy we Wrocławiu. Towarzystwo katowickie nieźle nam już brykało casino i postanowiliśmy  przenieść naszą pasję do Wrocławia w którym w tamtym czasie (rok 2003/2004) poznaliśmy  spotykających się  m.in. w klubie Maska przy placu Teatralnym małą grupę miłośników salsy; byli to  głównie  uczniowie kubanki Alby Holder oraz Janusza Popowskiego, późniejszego promotora salsy i Dja grającego cyklicznie w klubie Rura i Casablanca.
Wkrótce, w styczniu 2004r  podjęliśmy również zdecydowaną decyzję przeprowadzki z Górnego Śląska do Wrocławia.  Zostawiliśmy naszą Małą Akademię Jazzu w rękach jednej z naszych pracowników Magdaleny  Mazur, która kontynuowała nasze dzieło a na katowickie kursy dojeżdżaliśmy i dojeżdżamy do tej pory, nie chcą rozstać się z ukochanym środowiskiem, które tworzyliśmy od zarodka i które przepięknie się nam rozwinęło casinowo. Ruszyliśmy we Wrocławiu z cyklicznymi kursami, które prowadził na zmianę z nami Tomek i Agnieszka Paździor, przez wiele lat duma naszej szkoły,  która po Festiwalu w Niechorzu rozpoczęła pracę z nami również i w Katowicach, niestety kilka lat później wyemigrowała do Hiszpanii.

Agnieszka na weekendowych warsztatach gościnnych w Akademii Ruchu

Początkowo prowadziliśmy zajęcia w klubie fitness Kondycja znajdującym się blisko Akademii Muzycznej dzięki czemu Tomek mógł pogodzić zajęcia na uczelni z zajęciami na kursach.
Tutaj zaczęły tańczyć z nami m.in. Ania Krasicka, Sabina Ciepichał dziś niezwykle pomocne filary działalności  Torres Salsa Group oraz Beata Darowska i Beata Rękas właścicielki Akademii Ruchu. Kiedy dziewczyny kończyły Studio i zaproponowały nam przeniesienie naszej szkoły do Akademii, nie zastanawialiśmy się długo, przemiła współpraca trwa do dziś i razem tworzymy wielce prestiżowe dziś miejsca tańca i najważniejszych we Wrocławiu  tanecznych wydarzeń.

Przeprowadzając się do Wrocławia przeprowadziliśmy na dobre na festiwal, którego IV edycja odbyła się już w Wenecji Północy – we Wrocławiu. Forma Festiwalu pozostała niezmieniona. Udało nam się również przekonać władze miasta do włączenia festiwalowej części plenerowej w ramach dni miasta Wrocław Non Stop.

dyskoteka Metropolis

Tak więc w sobotni wieczór, po zajęciach i przed salsoteką (wszystkie imprezy nocne  odbywały się w dyskotece Metropolis)na wrocławskim Rynku na ogromnej scenie publiczność zgromadzona tłumnie na rynku bawiła się w rytmie salsy wraz z wszystkimi zaproszonym Artystami.

 

Tego roku oprócz koncertu Jose Torres y Salsa Tropical, pokazów Instruktorów oraz Grupy tanecznej  Augustina Eguroli  ośmieliliśmy się zaprezentować publiczności piękny spektakl muzyczno-taneczny prezentujący folklor afro kubański, grany przez grupę Obbara Ire,  którego kierownikiem muzycznym i choreografem był solista słynnego na Kubie Conjunto Folklorico – George „Chuiqui” Dixon.

2005 r IV Carnaval de Salsa, nowa wokalistka w naszej orkiestrze, powstanie tradycjonalnej grupy ConSONantes

Począwszy więc od trzeciego festiwalu wszystkie następne odbywały się we Wrocławiu. Kolejny czwarty po raz pierwszy nie miał części plenerowej dla publiczności, zmęczeni przenoszeniem biura i przeprowadzką nie mieliśmy siły i czasu na dziesiątki spotkań i prac, które pociąga za sobą organizacja zwłaszcza części plenerowej, od pozwoleń począwszy na toi toi, ochronie i sprzątnięciu Rynku kończąc.
Mieliśmy też sporo nowej pracy w orkiestrze. Skończył się kontrakt Omniris Casuso Toledo a na jej miejsce przyjechała z Hawany niezwykle uzdolniona wokalistka, współpracująca na Kubie z Omarą – YAREMI ALFONSO NAPOLES. Zmienił się też skład zespołu, w orkiestrze rozpoczęli kontrakt młodzi wrocławscy muzycy studiujący wraz z Tomkiem w Akademii Muzycznej na wydziale jazzu i rozrywki. Ze starego składu został tylko trębacz Jurek Skalski i nieoceniona nasza Oleńka Nowak, której talent i wielka pasja kubańskiej muzyki ciągle nas zachwyca i bardzo cieszy. Nastał intensywny czas prób, nowych aranżacji, piosenek i koncertów w nowym , jeszcze mocniejszym składzie.

nowy wrocławsko kubański skład Salsa Tropical

Pod koniec roku rozpoczęliśmy nowy projekt, który od dawna zajmował głowę Jose – nowy skład grający tradycjonalną muzykę kubańską SON. Niesamowity głos Yaremi wreszcie sprzyja pomysłowi a fascynacja od lat i ćwiczenie Jose na koniecznym w takim składzie instrumencie – gitarze TRES przynosi nam inne, dodatkowe koncerty o czystym, rozczulającym i krystalicznym brzmieniem sonu. Razem z powstaniem grupy tradycjonalnej zdecydowanie postanawiamy wprowadzić na naszych kursach lekcje son jako obowiązkowe dla kursantów zaawansowanych, do dziś twierdzę iż nie ma casino bez znajomości son.

 

Wracając do IV festiwalu  odpuściliśmy więc w tym roku część plenerową i Festiwal zamknął się podobnie w  trzech dniach wypełnionych warsztatami i imprezami.

 

Barbara i Manuel

Jazzy

Israel Gutierrez

Rafael i Yanet Fuentes

 

Przyjechało wielu wybitnych gości m.in po raz pierwszy Yanet Fuentes (Kuba), Israel Gutierrez (Kuba), Robert Charlemagne (Wielka Brytania), Rafael Muńoz (Meksyk/Niemcy), Jazzy (Guatemala/Norwegia), Barbara Cano i Manuel Mascarell (Hiszpania), Pedro Gomez (Włochy) i kilkanaście już formacji polskich. Był to bez wątpienia pierwszy festiwal na którym objawiło się wiele polskich grup, o ile mnie pamięć nie zawodzi i udało mi się znaleźć w dokumentacji zdjęciowej:  z Gdyni  – The Salsa Kings, Salsa Club, z Warszawy – SalsHall Ortodox, Salsa Libre, Los Bailadores, Salsa Factory, z Krakowa – Salsa Sabrosa, ze Szczecina – Salsa Luna, Quiero Salsa, z Lublina Salsa Caliente, z Łodzi Project Salsa.

 

 

Ale i Nikodem

Los Bailadores

Salsa Libre

Salsa Sabrosa

Project Salsa

Salsa Caliente

The Salsa Kings

Quiero Salsa

Salsoteki odbywały  się w klubie P1 z pięknym parkietem, klimatyzacją przynajmniej taki był na wielu innych imprezach na których wcześniej tam bywaliśmy, i na których Klub wywarł na nas bardzo dobre wrażenie. Ale jak to w życiu bywa scenariusz swoje a kataklizmy swoje, i nie mamy na nie wpływu.
Pierwszym z nich, który przyprawił nas o zawał serca było nie wpuszczenie na granicy kilku zaproszonych przez nas instruktorów, z tym poradziliśmy sobie i rozwiązaliśmy problem dłuuugą, ale przekonywującą rozmową telefoniczną z komendantem straży granicznej, bo w końcu nasi goście dojechali. Drugi kataklizm to Johny Vazquez, który postanowił w ostatniej chwili pozostać w Hiszpanii i wysłał na festiwal swoich reprezentantów, którzy na dodatek zażądali na miejscu wyższych niż Johny stawek. Miłośnicy LA czekali na niego i niewiele dała obecność zastępców, byli rozczarowani i cały żal przenosili na nas, bo i na kogo, mieli rację. Niestety na tym polu  nie mogliśmy nic zadziałać, dziesiątki telefonów odebranych i nieodebranych, kupiony bilet – Johny został w Hiszpanii i już  i tyle się widzieliśmy. Nie był to ostatni kataklizm, ten przyszedł w trakcie imprezy, ulewa, oberwanie chmury, zalanie kanalizacji w centrum Wrocławia, w tym w klubie P1, woda w nocy zalała parkiet. Właściciel bardziej niż my ręce załamywał, suszyliśmy go cały dzień, ale i tak w jednym miejscu deski się wybrzuszyły i wprowadziło to dyskomfort dla bawiących się uczestników Carnaval. Ajaj życie, ciągle daje baty, żeby nie było zbyt łatwo i żebyśmy nie stali się łamagami. Cóż atmosfera i tak była gorąca pomimo ulewy i kolejny Festiwal ze swoistym sobie urokiem przeszedł do historii. Mi zaś dodał skrzydeł moment kiedy niezwykle skromny i małomówny Robertem Charlemagne żegnając się powiedział  – prawie co tydzień jestem gdzieś na warsztatach, ale ten wyjazd pełen ciepła, serdeczności, gościnności i rodzinnej atmosfery zachowam głęboko w sercu. Co roku spotykam się z wielką radością Instruktorów kiedy przyjmują zaproszenie na Carnaval, lubią  przyjeżdżać do Polski  i bardzo dobrze się czują w naszym kraju, to dzięki Wam wszystkim, którzy tworzycie Tą wspaniałą atmosferę, ja też Wam dziekuję w swoim i ich imieniu.

 

Podczas IV Carnavl  zorganizowaliśmy  konkurs salsy, była to więc nieoficjalna próba-premiera naszej drugiej późniejszej imprezy Primavera Salsa Open. Konkurs odbył się pierwszego dnia festiwalu przed pokazami, wzięło w nim udział kilka par, było wiele emocji i radości, ale poczuliśmy iż tego typu wydarzenie i przeżycie zasługuje na oddzielny czas i specjalne warunki dla publiczności.

Po zakończeniu kolejnego Festiwalu wiedziałam na pewno, że publiczność festiwalowa w kolejnym roku nie zmieści się już do żadnej dyskoteki i trzeba będzie znaleźć obszerne miejsce zwłaszcza iż zbliżał się V jubileuszowy Carnaval de Salsa (nie do wiary tyle lat minęło :-) )
W listopadzie w 2005r  ruszył drugi w Polsce Festiwal Salsy organizowany przez warszawską szkołę Salsa Libre. Mieliśmy wielką przyjemność promować to wydarzenie na naszym IV festiwalu, stronie i na kursach przedstawiając go jako młodszego brata Carnaval; zresztą do dziś obydwa festiwale współpracują partnersko. Mieliśmy też przyjemność uczestniczyć w pierwszej edycji festiwalu zabierając z sobą grupę naszych sympatycznych kursantów; pojechała z nami cała nierozłączna ekipa Torres Salsa Group. Oficjalna strona festiwalu warszawskiego www.salsafestival.pl gdzie znajdziecie wszystkie informacje począwszy od pierwszego do najnowszej tegorocznej edycji.
Niestety w późniejszych latach nie udało nam się już spotkać w Warszawie,  listopad to co roku  czas naszego urlopu po wyczerpującym koncertowo sezonie wiosenno- letnim i jak  większość kolorowych ptaków uciekamy do ciepłych krajów, żeby naładować baterie . Tak jest co roku, Jose mówi, że może pewnego razu  już tam zostaniemy… Dzisiaj Warszawa ma już kilka innych dużych imprez między innymi we wrześniu Mambo Festival  organizowany przez naszych przyjaciół Szkołę Salsa Factory (I Mambo Festiwal 2008r ) www.mambofestival.pl

 

2006r – V Jubileuszowy Carnaval de Salsa

 

 

Wreszcie nadszedł czas opisania jednego z najważniejszych dotychczasowych naszych Festiwali; pozwalam sobie na użycie słowa  najważniejszych, bo pełen był wyjątkowych wydarzeń i rekordowej liczby ponad 1000  uczestników warsztatów.
Data V Carnaval de Salsa zbiegła nam się z 25 leciem pracy artystycznej Jose i aż się prosiło, żeby połączyć w jedno wspólne święto te dwa wydarzenia.

 

nagraniew studio w TVP Wrocław

Otrzymaliśmy propozycje od  Telewizji  TVP 2 na nagranie programu z okazji jubileuszu Jose i postanowiliśmy zaprosić na to nagranie wielu wspaniałych gości oraz salseros z całej Polski, którzy od pięciu lat przyjeżdżali na nasze Fetstiwale do Wrocławia.
Marzeniem Jose było zaproszenie swojej rodziny a przede wszystkim kuzynki – ALINY TORRES wielkiej kubańskiej kompozytorki, autorki  tekstów i specjalistki od fantastycznych chórków,  pracującej i piszącej dla największych Gwiazd kubańskiej timby jak Charanga Habanera, Los Van Van, Pupy y los que son son, Haila i wielu innych.

 

odwiedziłam Alinę na Kubie w jej przytulnym mieszkanku w starej Hawanie podczas kręcenia filmu dokumnetalnego "Moja Kuba, moja Polska" (TVP1)

Historia ich spotkania jest niesamowita więc pozwolę sobie dygresją opowiedzieć. Kiedy przyjechała do Polski nasza wokalistka Yaremi opowiadając nam o swojej pracy w Hawanie często wspominała wielką kompozytorkę Alinę Torres.Jose znał wcześniej twórczość Aliny, ale nie przypuszczał iż łączą ich bardzo bliskie więzi rodzinne. Korzystając iż na Kubie zaistniała możliwość kontaktu poprzez Internet odszukał Alinę i spytał o pochodzenie jej rodziców i nazwisko rodowe TORRES. Jakie było zdziwienie i wzruszenie kiedy zaczęli sobie przesyłać rodzinne fotografie i rozpoznali na nich tych samych swoich bliskich krewnych, okazało się bowiem iż ojcowie Jose i Aliny byli braćmi i to niezwykle mocno z sobą związanymi, wspólnie muzykującymi na wielu rodzinnych przyjęciach. Jedno z takich przyjęć przypomnieli sobie Alina i Jose, że jako kilkuletnie dzieciaki mieli honor dopuszczenie ich do muzykowania i kiedy ojców i kiedy większość dzieci bawiła się w ogrodzie tych dwoje zapominając o całym świecie przysłuchiwało się, uczyło i grało z dorosłymi muzykami – Alina na fortepianie, mały Jose z dwoma patykami na kilku garnkach imitujących perkusję. Potem rodzina podzieliła się politycznie, część uciekła do USA, cześć pozostała, ale część rodziny, która była zwolennikami przemian Rewolucji oddzieliła się zupełnie od  opozycjonistów Castro a dzieciom zakazano wszelkiego kontaktu i tych dwoje nigdy więcej razem na Kubie się nie spotkało.
Odkrycie tych powiązań i rodzinna tragedia spowodowało iż oboje Alina i Jose postanowili czym prędzej się spotkać i znów muzykować razem a okazją do takiego spotkania stał się jubileusz Jose na którym Alina Torres była najważniejszym, honorowym gościem. Do tej pory nasza orkiestra wykonuje głównie jej kompozycje m.in. słynny Carnicero czy A Celia, mi Son  i wiele innych.
Oprócz Aliny w koncercie jubileuszowym wzięli udział Eumir Torres – syn Aliny, również jak mama kompozytor (jego autorstwa jej słynny utwór Charanga Habanera „La gorda”, wokalista, były muzyk pracownik kabaretu Tropicana, wybitny trębacz grający w legendarnym zespole Irrakeres – Mario Hernandez Morejon „El Indio”, instruktorzy V Carnaval między innymi – Israel Gutierrez, Maria Estela Johnson, Claudio Pacheco, Juan Ortiz.

 

El Indio na koncercie na Rynku

próby w studio telewizyjnym

Wojtek Jagielski (jak się okazało też perkusista) zmierza się z rytmem cha cha cha

 

Koncert poprowadził przyjaciel Jose Wojtek Jagielski znany telewidzom z Programu „Wieczór z wampirem” a potem „Wieczór z Jagielskim”, w którym panowie się poznali i zaprzyjaźnili (Jose najpierw był gościem programu potem przez wiele lat  jego kierownikiem muzycznym).
Emitowany kilkakrotnie w TVP2 i TV Polonia na życzenie telewidzów koncert zatytułowany „Po prostu salsa” zobaczyło tysiące widzów na całym świecie. Do dziś przebywając za granicami Polski zdarza nam się potkać Polaków, którzy gratulowali Jose jubileuszu i udanego koncertu ostatnio nie do wiary, nawet na półwyspie Yucatan w Meksyku …

Po doświadczeniach poprzedniego festiwalu,  przygotowując  jubileuszowy V Festiwal zaczęliśmy szukać we Wrocławiu większych pomieszczeń.
Nie mogę się powstrzymać od opisania tu dość zabawnej anegdoty. Poszukiwaliśmy dużej sali w której swobodnie mogłaby się bawić salsowa brać. Niestety żadna dyskoteka wrocławska nie chciała się zgodzić na trzy imprezy w rytmach salsy, duże kluby też odmawiały i odmawiają z tego powodu do dziś twierdząc, że może to i super impreza, ale ludzie tańczący salsę mało piją alkoholu a kluby głównie na tym zarabiają z weekendowe noce. Hmmm,  mieliśmy więc poważny kłopot… Postanowiliśmy wynająć ogromną dwupiętrową salę, w której odbywają się zazwyczaj targi handlowe. Sala IASE była piękna, czysta, nowoczesna, ale kompletnie „naga”  a kolejny nasz  „konik” to stworzenie szczególnego klimatu imprez poprzez dekorację, dodanie odrobinę egzotyki, kolorów.
Położyliśmy piękny, drewniany parkiet pożyczony od firmy obsługującej konkursy tańca towarzyskiego (niestety po festiwalu przyszły niespodziewane dodatkowe koszty renowacji, bo nie wszyscy pojawili się na warsztatach i imprezach w zmiennym obuwiu jak prosiliśmy w zapowiedziach na stronie). Zbudowaliśmy „plażowe” bary, postawiliśmy dziesiątki zrobionych specjalnie przez ogrodnictwo olbrzymich 2-3 metrowych palm, które oświetliliśmy kolorowymi światełkami. Postawiliśmy ogromną scenę i wynajęliśmy najlepszą w Polsce firmę nagłośnieniową Fotis Sound do uporania się z największym problemem tej sali – z akustyką!!!
Wynajęliśmy stoły i krzesła, które udekorowaliśmy kolorowymi obrusami i romantycznymi świecami.
Do pełni szczęścia konieczne stało się obniżenie bardzo wysokiego sufitu dla stworzenia przytulności w tym wielkim gmachu.
Postanowiliśmy iż będzie to wojskowa siatka, którą zdobyliśmy w najbliższej jednostce wojska, tylko nie wiedzieliśmy jak ją zawiesić , bo sporo ważyła a też wysokość była przerażająca. Pomogła nam grupa wrocławskich alpinistów. Postanowiliśmy przyozdobić zwykła zieloną, wojskową siatkę milionem kolorowych piórek.
W ciągu dnia miały przysłaniać światło słoneczne wpadające przez ogromne okna na suficie, wieczorem miały dać klimat przytulności. Jak się wkrótce okazało plan był szalony; kiedy dziewczyny pod dowództwem Ewy zaczęły przyszywać piórka to trwało to niemal dwie całe doby w których zmienialiśmy się w tej żmudnej i zdawać się mogło niekończącej się pracy …. Sala była gotowa a my dumni, że jakoś udało nam się stworzyć atmosferę zwłaszcza na wieczorne imprezy.
A teraz koniec tej historii i sedno anegdoty z której śmialiśmy się do łez wszyscy do rozpuku.
Otóż  wieczorem na pierwszej imprezie stojąc sobie przy parkiecie pod kolorowym, piórkowym, oświetlonym pięknie sufitem jego główna autorka i wykonawczyni dzieła dumna z końcowego efektu nasza Ewcia słyszy rozmowę dwóch pań  – „…Ty popatrz tylko, ciekawe co  za wariatowi chciało się powiesić tyle tych debilnych piórek…” (to jest wersja dla cenzury, bo było kilka „mocniejszych słówek” ha ha)
Oj gdyby te panie wiedziały, że te same wariatki po imprezie następne dwie doby odrywały te piórka, żeby oddać czystą siatkę wojakom… Poniżej nasz kolorowy piórkowy sufit i jego autorka prowadząca zajęcia z Tomkiem.

zajęcia ladies na sali IASE

Ewa Pawłowska i Tomek Torres

Melissa Fernandez i Luis Vazquez

Bardzo ważnym wydarzeniem na V Carnaval de Salsa była premiera pokazu Rueda Gigant, którego tradycję  od tamtej pory kontynuujemy do dnia dzisiejszego. Dziesiątki ubranych na biało tancerzy casino, którzy przyjechali na Festiwal zatańczyło na wrocławskim Rynku pod dowództwem Marszałka Ruedy oraz jej wielkiego  promotora w środowisku warszawskim Maćka Kałużnego ze szkoły Salsa Factory.

uczestnicy Giganta

Oprócz  warsztatów i salasotek w których brało  udział codziennie ponad 1000 uczestników, największym wydarzeniem Festiwalu były trzy pełne dni i wieczory koncertów i pokazów plenerowych na wrocławskim Rynku.

Soneros de Claudio Pacheco

Jose Torres y Salsa Tropical

Sonido Tres - Kuba

 

Publiczność wrocławska, dziesiątki turystów przez trzy południa i wieczory mogli uczyć się salsy, podziwiać pokazy formacji tanecznych  na których m.in. wystąpili  The Salsa Kings, Salsa Sabrosa, Salsa Caliente, Los Bailadores, Salsa Factory i każdego dnia słuchać koncertów salsy na żywo.
Wśród gości Festiwalu pojawił się również zespół Afromental, który w koncercie telewizyjnym zadedykował Jose  swoją  pierwszą piosenką – interpretacja Bananowy Song grupy Vox a na koncercie plenerowym zaprezentowali piosenki ze swojej pierwszej płyty i choć nie był to materiał salsowy jak wszyscy wiedzą to  koncert podobał się publiczności ogromnie a z powodu dwóch ważnych rodzinnych wręcz jubileuszy nie mogliśmy odmówić sobie zaprezentowania zespołu, który wtedy rozpoczynał karierę i w który grał i gra do dziś nasz syn Tomek.

 

Afromental na wrocławskim Rynku

Afromental w studio TVP Wrocław

Największym dla nas wydarzeniem oprócz telewizyjnego koncertu był występ na wrocławskim rynku Mega Gwiazdy z Hawany – słynnej orkiestry MANOLITO SIMONET Y SU TRABUCO. Oczarowani ich muzyką wiele jeszcze razy jeździliśmy całą rodzinką na ich koncerty w Europie.

 

koncert Manolito Simonet

Koncert na wrocławskim Rynku rozpoczął też nasze coroczne starania o przyjazd do Polski na Festiwal Gwiazd z Hawany, zawsze wielokrotnie to podkreślam iż nic, ale to nic nie dorówna sile i energii muzyce granej na żywo, trochę jeszcze potrzebujemy czasu, żeby to docenić i potrafić się tym cieszyć, bo ku naszemu zdumieniu bardzo duża ilość uczestników warsztatów wieczorem, zamiast przy scenie do muzyki Gwiazdy, pojechała tańczyć przy muzyce mechanicznej, ale wiedzieliśmy iż jest to tylko dowód na to iż nie wiedzą, bo i skąd jaką siłę mają takie spektakle i należy uczynić wszystko, aby je  powtarzać jak najczęściej, bo nie każdy ma możliwość posłuchania tej niesamowitej „maszyny energetycznej” na Kubie.
Po koncercie na Rynku czekała nas wielka frajda na wieczornej salsotece „Noche de Rumba”  w której wzięli udział wszyscy muzycy zespołu Manolito, Alina Torres, kubańscy Instruktorzy V Carnaval. Wiele osób po raz pierwszy w życiu mogło zobaczyć prawdziwą spontaniczną kubańską rumbę jaką ciągle spotyka się na ulicach Kuby, u nas w wykonaniu najlepszych muzyków i tancerzy.

Dla mnie osobiście na tym festiwalu było jeszcze jedno WIELKIE wzruszające bardzo WYDARZENIE,  pokaz salsy niepełnosprawnej Olesi Kornienko z Warszawy ze swoim tanecznym partnerem z Krakowa, który przygotowywali na nasz festiwal wiele tygodni  dając nam wszystkim dowód na to iż nie ma granic, żeby tańczyć i czerpać z tego radość. Do dziś utrzymujemy z Olesią sympatyczną znajomość; podziwiam ją szczerze i całego serca za siłę i wytrwałość, za piękną poezję, którą pisze, za wspinanie się na skałkach i za upór w studiowaniu dziennikarstwa z wielkimi codziennymi przeszkodami nad którymi ludzie zdrowi  nie zastanawiają się wcale np jak przedostać się szybko na zajęcia z piętra na piętro w budynku Uniwersytetu w którym nie ma windy.

Większość  przedstawianych tu wydarzeń dotyczy głównie organizowanych przez nas Festiwali, ale tak naprawdę najważniejsza,  codzienna nasza  to działalność koncertowa i kursy kubańskiego casino.
Co roku zespoły Jose zarówno orkiestra jak i skład muzyki tradycjonalnej gra dziesiątki koncertów dla przeróżnej publiczności: plenerowej, w Teatrach , klubach, na imprezach miejskich, imprezach zamkniętych, wszędzie gdzie tylko można starając się wciągnąć ludzi do aktywnej zabawy.
Zespół towarzyszył Jose zwykle również we wszystkich programach telewizyjnych do których jako gość otrzymywał zaproszenia m.in. „Wieczór z Jagielskim” ( TVP2) , „Podróże z żartem” ( TVP2) , „Europa da się lubić” ( TVP2).

 

Jose w porgramie "Podróże z żartem"

skład tradycjonalny w programie "Europa da się lubić"

Europa da się lubić

Potem zwykle  wzrusza mnie kiedy na ulicy pozdrawiają Jose starsi panowie uchylając elegancko kapelusik, dzieci  podbiegając i krzycząc  …Cześć Jose… a uliczni pijaczkowie w wielu miastach  … Jose Torres, choć potańczymy salsę … prosząc o autograf.
Największą frajdę sprawiają  nam  koncerty dla salsowej publiczności, która rozumie rytm, tańczy niemal do każdej piosenki, tworzy Ruedy de Csino. Widok taki cieszy serce muzyków na maxa.  Udział w Festiwalach Salsy to prawdziwa śmietanka dla zespołu. Udało nam się zagrać (nie licząc  krajowych) na kilku zagranicznych kongresach, w planach kolejne za zachodnią, północną i wschodnią granicą.
Codzienna nasza praca to przede wszystkim kursy casino, wyjazdowe weekendowe w wielu miejscach Polski i cykliczne we Wrocławiu, Katowicach i Gliwicach.
Przynosi nam tak wiele radości i satysfakcji  widok coraz większej ilości ludzi tańczących we Wrocławiu, Katowicach i Gliwicach kubański styl i  to głównie do współczesnej, wcale niełatwej rytmicznie kubańskiej  muzyki. Teraz kiedy przypominam sobie swoje obawy kiedy rozpoczynaliśmy działalność kursową – czy  nie będzie zbyt trudne dla europejskiego ucha muzyczne i rytmiczne zrozumienie a potem  tańczenie timby czy son  – to wiem iż okazały się niepotrzebne i tylko konsekwencja w przedstawianiu i tańczeniu casino do twórczości kubańskich wykonawców przyniosła  niebywały efekt  -dziesiątki kursantów wirujących w rytm timby, akcentujących „bombę”. Muszę w tym miejscu ukłonić się i podziękować za tą konsekwencję Jose, Tomkowi i od 2007 mocnemu filarowi naszej szkoły Hectorowi del Rio Torres (siostrzeniec Jose, syn jego również utalentowanej siostry Mariany i Hectora, tancerzy  Danza Nacional de Cuba, wybitnych nauczycieli baletu, tańca współczesnego i  folkloru), który dołączył do naszej ekipy w 2007 roku.

 

Hector del Rio Torres

W tym też miejscu rozmawiając o kursach chciałbym podziękować serdecznie wszystkim naszym instruktorom, przede wszystkim tym,  którzy pracują z nami od lat z wielkim zaangażowaniem i oddaniem  całej ekipie Torres Salsa Group.

Składając podziękowania skorzystam tu z okazji  i raz kolejny chciałabym pokłonić się i podziękować wszystkim Partnerom Carnaval de Salsa i Primavera Salsa Open – portalom Salsa.org, Miasto Salsy, Salsa.info i eSalsa, wszystkim szkołom za wsparcie w prezentacji Festiwali, wspaniałym polskim Instruktorom za udział w zajęciach, które szczerze podziwiam a zwłaszcza tym, którzy towarzyszą naszym działaniom od początku i każdego roku z wielkim zaangażowaniem  – Joasi i Konradowi Dąbskim, Monice Grzelak, Przemkowi Wereszczyńskiemu, Ali Miodowskiej, Gosi Kulpie , Marcie Rolnik, Andreasowi Bromirskiemu, Klaudii Nestorowicz i Maćkowi Kałużnemu. Raz jeszcze WIELKIE DZIĘKI wszystkim!!!

Zatrzymując się  jeszcze chwilkę  przy roku 2006 musimy wspomnieć krótko o bardzo ważnym wydarzeniu w naszym życiu. Nie miało ono wprawdzie żadnego wpływu na rozwój salsy w Polsce, ale dla nas było nierozerwalnie związane z naszą całą działalnością. Chodzi mianowicie o napisanie i wydanie autobiograficznej książki „Salsa na wolności”.

 

Wydawnictwo Dolnośląskie ISBN 83-7384-5941-1

 

W początkowym zamiarze pisaliśmy sobie te wspomnienia w rodzinnym pamiętniku, aby kiedyś przekazać je naszym synom. Za namową naszego managera i Wydawnictwa Dolnośląskiego pojawiają się w księgarni w 2006r. Rok później na bazie książki powstał  film dokumentalny zatytułowany „Moja Kuba, moja Polska”  reżyserii Marii Zmarz -Koczanowicz, słynnej polskiej dokumentalistki w którym w zaskakujący nas prosty sposób opowiada naszą historię w obowiązującym  dla filmu dokumentalnego 50 minutowym czasie.
Myślę, że zarówno książka jak i film pięknie tłumaczy to co napisałam na samym początku jako  wstęp do 1 cz naszej Historii Salsy iż cała kubańska działalność Jose w Polsce, promocja muzyki Kuby, tańca, kultury jest wypełnieniem ogromnej tęsknoty za Ojczyzną i kubańską rodziną a ja jestem dumna iż możemy mu w tej drodze wszyscy towarzyszyć.

ciąg dalszy nastąpi – o powstaniu galerii mody Nona, I Międzynarodowym Grand Prix Primavera Salsa Open i kolejnych Festiwalach i ważnych imprezach

 

http://www.youtube.com/watch?v=RRp4i4pJRZU&feature=player_embedded