Salsa na wolności

paź 10, 2007 Brak komentarzy przez:

Nasza autobiograficzna książka jest do nabycia w księgarniach !

„Salsa na wolności” w księgarni Wysyłkowa.pl

Jeśli jej jednak już na półkach księgarni nie znajdziecie możecie wysłać zamówienie mailem na torres@torres.com.pl

 

Recenzje

Życie Torresa to niemal gotowy scenariusz filmowy. Wątek sensacyjny i szpiegowski przeplata się tu z historią wielkiej, zwycięskiej miłości Polki i Kubańczyka. Josè Torres, najpopularniejszy perkusista w Polsce, który ma na koncie przeszło pięćdziesiąt płyt nagranych z tuzami polskiego jazzu, a także z największymi gwiazdami sceny rockowej i popowej, zawarł w niej nielukrowane wspomnienia z „raju” Fidela, a także wnikliwe, często zabawne obserwacje obcokrajowca próbującego odnaleźć się w polskiej rzeczywistości lat osiemdziesiątych. Ta książka odsłania wszystko, co kryje się za pozornie beztroskim, tak dobrze nam znanym, szerokim uśmiechem tego przesympatycznego Kubańczyka.

Grzegorz Cholewa
Gazeta Wyborcza

Obrazki z Kuby Fidela Castro, całą prawda o słonecznej wyspie i historia o tym , jak w sercu Kubańczyka , którego przez życie prowadzi namiętność do muzyki, zagościła na stałę w Polsce.

Beata Pawlikowska
autorka książki Blondynka na Kubie

 

Znajduje się tu całkiem spory kawałek historii naszej muzycznej branży, opowiedziany nie z pozycji gwiazdora, ale zza bębnów.To taka ballada w rytmie salsy o Polsce i Kubie .Autorzy, jak para wytrawnych tancerzy, prowadzą nas po kartkach tej książki w zaskukującym tempie, ale zawsze w wielkim wdziękiem.

Jan Pospieszalski

Nasza autobiograficzna książka jest do nabycia w księgarniach !
jeśli jej jednak już na półkach księgarni nie znajdziecie możecie wysłać zamówienie mailem na torres@torres.com.pl

 

Dziękujemy za przemiłe i wzruszające listy, które otrzymujemy od czytelników, mieliśmy poważny dylemat czy dzielić się tak osobistymi przeżyciami, których odtworzenie było dla nas niezwykle bolesne. Książkę zadedykowaliśmy naszym synom Tomkowi i Filpowi, którym nie byliśmy w stanie wcześniej opowiedzieć naszej historii. Mamy nadzieję iż opisanie jej sprawi, że już raz na zawsze pożegnamy zmorę strachu tamtych dni…

 


Wasze listy

 

Drodzy Izo i Jose,

Chciałabym Wam bardzo podziękować za książkę, którą właśnie miałam okazję przeczytać. Pożyczyłam ją od koleżanki, bo pomyślałam, że dowiem się czegoś więcej o sympatycznym Jose, którego znam z telewizji, a także o salsie, którą moja córka i siostrzeniec są ostatnio zafascynowani. Byli we Wrocławiu, Lądku i Niechorzu. I na naukę namawiają także mnie, choć ja wolę tańczyć rumbę i sambę.

No więc przeczytałam ją i wciąż jestem pod wrażeniem. Na końcu płakałam jak bóbr po prostu. To książka nie tylko o Was, dzielnych ludziach, o Kubie i salsie, ale też o uczuciach, które akurat są mi bardzo bliskie: o tęsknocie za rodziną, która jest daleko, o ukochaniu wolności, o odwadze i uczciwości.

Jestem z Waszego pokolenia – rocznik 59. Śledząc Wasze losy, przypominałam sobie także moje, choć nie tak dramatyczne. W tym samym czasie studiowałam, miałam trudności z otrzymaniem paszportu, żegnałam swoje siostry, których, jak wtedy sądziłam, już nigdy nie zobaczę. Ułożyły sobie życie w dalekiej Australii.  To ciekawe, że Jose znalazł wolność tutaj, w Polsce lat 80, kiedy inni w poszukiwaniu tej wolności wyjeżdżali stąd.

Przypomniało mi się to wszystko, odżyły tamte uczucia i ból. I dobrze mi z tym.

W maju mój siostrzeniec wybiera się na Kubę, żeby poznać prawdziwą kubańską salsę. Pomyślałam, że kupię mu tę książkę i wyślę, żeby zdążył przeczytać zanim tam pojedzie. To będzie dla niego prócz przyjemności, także świetna lekcja historii.

Życzę Wam wielu sukcesów i serdecznie pozdrawiam.

E. R.

Buenas!!
Tej nocy właśnie przeczytałam Wasze wspomnienia… Przywołało to moje, które niestety nie zakończyły się tak szczęśliwie! Moją Wielką Kubańską miłość do
dzisiejszego dnia w szponach trzyma El Comandante :-( , którego wysłał po śmierć do Angolii !!! Choć minęło już ponad 20 lat, to wspomnienia wciąż bolą. Może i ja kiedyś opiszę swoją historię ale najpierw chcę jeszcze raz po 20 latach polecieć na Kubę aby zobaczyć przyjaciół, moich niedoszłych teściów… quisas ultima vez :-) ……

Wiem dopiero dziś co znaczył dla Was budynek Ambasady w której pracowałam jako recepcjonistka przez 5 lat, nie mając pojęcia, że ktoś tak jak ja będzie cierpiał przez tę ich cholerną rewolucję ! A zapewniam, że wiele osób w tym budynku cierpiało dramaty i wielu z nich udało się wyzwolić. Sama jako pracownik polski po latach  dowiedziałam się prawdy od Kubańskiego dyplomaty, który wybrał wolność, że byłam szpiegowana i podsłuchiwana. Spotkałam go po latach pracując w Ambasadzie Kostaryki gdzie przyszedł. Wiedziałam, że zbiegli a on opowiedział mi osobiście swoją historię. Dziś mieszkają w Hiszpanii. Tych dramatów w tym wielkim budynku było wiele ale  informacje były szczelnie chronione i do pracowników polskich nic nie docierało. Moje zadania ograniczały się do tłumaczeń wycinków z gazet oraz łączenia rozmów tel., pamiętam wielu „uśmiechniętych i zadowolonych” studentów nie mając świadomości ich dramatów oraz tego , że mnie kiedyś też dotkną poprzez mój
związek z Kubańczykiem …. – moją wielką miłością ….

To straszne, że dopiero po kilku latach kiedy odeszłam z Ambasady spotkałam na swojej drodze tych Kubańczyków, którzy opowiedzieli co działo się za szklanymi drzwiami mojej recepcji, mojego wyidealizowanego świata gdzie nie miałam pojęcia, że są jakieś siły, które mogą stanąć na drodze dwojga kochających się ludzi… ale jakże się wtedy myliłam… Tym samym zapewniam Was, że świat polskiego personelu i kubańskiego to były dwa inne światy.

Zawsze po cichu podśmiewaliśmy się z ich reuniones, tej sztuczności i obłudy, ale każdy z nas po pracy miał swoje życie, swoje normalne domy w których po nocy słuchało się wolnej Europy i nikt nie robił nam wody z mózgu. Tak naprawdę myślę, że wielu z nich, ci prawdziwi komuniści szczerze w „to ” wierzą lub chcą wierzyć bo nie mają innego wyjścia ! A my pracownicy polscy nie byliśmy wciągani w świat ich rewolucji i nawet nie wolno nam było uczestniczyć w ich reuniones ! To dobrze, że możemy dziś o tym mówić otwarcie… mamy to szczęście którego długo jeszcze nie będą mieli Kubańczycy… tęsknię za Kubańską pogodą ducha, pomimo wszystko radością  życia i pozytywnym nastawieniem do świata… tęsknię za Hawańskimi uliczkami. Obiecałam sobie, że nie będę już nigdy wracaćdo tych wspomnień bo były zbyt bolesne dla młodej naiwnej dziewczyny dla której liczył się tylko człowiek bez względu na jego poglądy polityczne.

Wróciły jednak wspomniena… chyba tak do końca nigdy się ich nie pozbędę !

J.Z.

Droga Pani Izo,

Właśnie skończyłam czytać Państwa książkę i jestem pełna podziwu, że zdecydowali się Państwo opowiedzieć swoją historię.

Na pewno napisanie jej nie było najłatwiejszym zadaniem z jakim przyszło sie Państwo zmierzyć. Zaczęły powracać wspomnienia, o których zapewne chcieliby Państwo zapomnieć.

Książka ta ukazała historię współczesną w zupełnie innym świetle, aniżeli była ona przez wiele lat przedstawiana. Pamiętam, jak byłam w podstawówce w podręcznikach z historii opiewano komunizm jako jedną z najlepszych form ustrojowych, ‚w której każdy człowiek znajdzie szczęście, wolność i spokój ducha’.  Niejednokrotnie słyszałam opinie, że ‚za komuny było lepiej, bo każdy miał pracę i ludziom żyło się dobrze’. Państwa historia jest przykładem jak dalekie były sobie teoria i praktyka. ‚W tej krainie wieczniej szczęśliwości wśród życzliwych sobie ludzi’ nie było nikogo, kto pomógłby młodej zakochanej w sobie parze, która planowała wspólne życie. Państwo musieli walczyć sami o wszystko, nie mogąc liczyć na odrobinę wyrozumienia ze strony rządu, ‚ który dbał by każdy człowiek znalazł szczęście, wolność i spokój ducha’.

Jestem pełna podziwu dla Państwa wytrwałości w walce o wspólną przyszłość. Wiele osób na Państwa miejscu poddałoby się nie widząc w sobie siły na walkę z dwoma okrutnymi reżimami. Państwo jednak potrafili w sobie tę siłę znależć.

Dla mnie ‚Salsa na wolności’ była najbardziej przejmującą i wzruszającą lekcją historii w życiu. Bowiem nie tylko charakteryzuje ona dwa totalitaryzmy, lecz przede wszystkim przedstawia historię zwykłych ludzi, którzy potrafili przezwyciężyć otaczające ich zło i wywalczyć swoje szczęście

E.K.

Życie Torresa to niemal gotowy scenariusz filmowy. Wątek sensacyjny i szpiegowski przeplata się tu z historią wielkiej, zwycięskiej miłości Polki i Kubańczyka. Josè Torres, najpopularniejszy perkusista w Polsce, który ma na koncie przeszło pięćdziesiąt płyt nagranych z tuzami polskiego jazzu, a także z największymi gwiazdami sceny rockowej i popowej, zawarł w niej nielukrowane wspomnienia z „raju” Fidela, a także wnikliwe, często zabawne obserwacje obcokrajowca próbującego odnaleźć się w polskiej rzeczywistości lat osiemdziesiątych. Ta książka odsłania wszystko, co kryje się za pozornie beztroskim, tak dobrze nam znanym, szerokim uśmiechem tego przesympatycznego Kubańczyka.”Wieczny „companero” strach. Każda chwila zabarwiona niepewnością. Zaufanie odwzajemnione zdradą. Wiara, która mimo przeciwności losu nie pozwala zwątpić. Tak wiele wartości, a tak mało wsparcia. Miłość przezwyciężająca wszystko. Do dziś niezrozumiały sens polityki i jej przodujących idei.

‚Salsa na wolności’ jest wyjątkowym przeżyciem. Jedne książki – tak jak dzieło Kubańczyka – mają duszę, inne widzimy jako prostokątne przedmioty, których jedynym przeznaczeniem jest drewniana półka porastająca kurzem. Jose Torres stworzył obraz natchniony rzeczywistością i jej emocjonalnym doświadczeniem, które zasługuje na uznanie czytelników.

Obraz Kuby z perspektywy jej mieszkańców jest jak „jardin” – przydomowy ogród tętniący życiem. Cała wizja, tego sztucznie wykreowanego przez system realizmu, okazuje się fałszem dopiero w momencie opuszczenia wyspy. Najlepiej jest pokazać prawdę z perspektywy czasu. Jose Torres, mając zapisane w sercu zarówno piękne lata dzieciństwa na Kubie, jak i dorosłości w Polsce, jest w stanie obiektywnie wskazać wszelkie podobieństwa i różnice, prawidłowości i niesprawiedliwości życia w rodzinnych stronach. System, który tak kocha swoich poddanych jest przepełniony dwulicowością, którą autor odczuł na własnej skórze.

Książka naszego kubańskiego rodaka bazuje na scenariuszu wielkiej osobowościowej przemiany. Z jednej strony, to historia chłopca, którego marzeniem było zostać „camilitio” – kubańskim wojskowym – z wielkim podziwem dla bohaterów rewolucji. Z drugiej strony, historia miłości do muzyki, która doprowadziła młodzieńca do kraju zupełnie nowych obyczajów. Jest jeszcze trzeci wymiar, którego opowieść opiera się na wielkiej miłości do nowej ojczyzny i pięknej kobiety. Jednak te trzy życiowe rozdziały łączy jedno – wielkie oszustwo i mistyfikacja.

‚Salsa na wolności’ jest książką jak najbardziej godną polecenia. Zachęcam do niej wszystkich ludzi, zarówno wielkich fanatyków kultur wysp Morza Karaibskiego, jak i niezwiązanych z ową tematyką. Daję gwarancję ciekawych przeżyć i nowych doświadczeń.”

P.B.

Jeszcze jedno nie mam adresu do Jose, więc na Pana ręce przekazuje wyrazy najgłębszej wdzięczności za napisanie książki, którą od Was dostałam.

Przeczytałam ją jednym tchem a zaczęłam jeszcze w nocy.
Wszystko co Jose i Jego żona napisali jest dla mnie bardzo ważne.
Wychowałam sie w domu dość czerwonym i prawdy tego świata docierały do mnie długo.

Do dziś jeszcze wiele faktów historycznych jest dla mnie nowością. A relacje z moimi rówieśnikami w szkole średniej przypominały doświadczenia Jose po przyjeździe do Polski. Wzruszyli mnie i zadziwili szczerością swoich tekstów.

Pozdrawiam
I jeszcze raz dziękuje, dobrze, że zmobilizował Pan Toressów do Tej publikacji

A.D.

Kochana Pani Izo i Kochany Panie Jose,

Po przeczytaniu WASZEJ książki o „Salsie na wolności” postanowiłam napisać do WAS e-meila. Mam nadzieję, iż dotrze on do WAS, ponieważ jedyny e-mail jaki znam był na WASZEJ stronie. KOCHANI, na początku chciałam powiedzieć, że jest dla mnie ogromnym zaszczytem znać osobiście takie osoby jak WY. Ba! nawet tańczyć. rozmawiać . śmiać się . itd.

Gdy zaczynałam czytać książkę było we mnie strasznie dużo ciekawości, jakie było życie najradośniejszego Kubańczyka, jakiego miałam okazję poznać. Bardzo szybko jednak uczucie ciekawości zastąpił ogromny PODZIW, gdy czytałam o „podróży – porwaniu” statkiem na Kubę. Potem, gdy czytałam o WASZYM poznaniu śmiałam się strasznie z gaf, jakie Pan popełniał, a nade wszystko będę pamiętać tą gafę z kostuchą odnośnie Pana teściowej hehe. Jednak oprócz tych wszystkich pozytywnych emocji, jakie wiedziałam, że spotkam w tej książce, muszę Panu szczerze powiedzieć, iż płakałam czytając niektóre fragmenty książki.

Pisząc tego e-maila chciałam WAM bardzo PODZIĘKOWAĆ moi KOCHANI za wszystkie emocje, jakie dała mi ta książka. A było ich bardzo bardzo wiele. Pani Izo
już na sylwestrze we Wrocławiu powiedziałam Pani (nie wiem czy Pani pamięta), iż jest Pani dla mnie najbardziej kochającą kobietą, ale byłam wtedy na początku czytania. Teraz, po przeczytaniu całej książki stwierdzam, że do tej pełnej miłości kobiety dodaje jeszcze wielką odwagę. Panie Jose Pan też jest bardzo kochanym mężem, żeby nie było, iż tylko w jedną stronę to działało. Dzięki tej książce szanuje i podziwiam WAS jeszcze bardziej, o ile można jeszcze bardziej niż najbardziej ? hehe

I obiecałam sobie, że będę salsę tańczyć do końca życia i o jeden dzień dłużej hehe Na koniec chciałabym WAS bardzo serdecznie i ciepło pozdrowić. Mam nadzieję,
że jeszcze nie raz i nie dwa będę miał okazje uczyć się od was mojej najukochańszej salsy.

A.T.

Cześć Jose!

Właśnie skończyłem czytać książkę „salsa na wolności” i …. pozostaje tylko pogratulować, ale nie wiem czy napisania książki czy odwagi czy wytrwałości czy … hmmm, po prostu gratuluję! Jestem pełen podziwu dla Waszej historii opisanej w tej książce [powiem szczerze że w pewnych momętach przyprawiała mnie o łezkę w oczach i chociaż jej nie wycisnąłem, bo nie wypada dwudziestolatkowi płakać przy książce to długo myślałem o tym wszystkich wydarzeniach]

Od blisko roku jestem zafascynowany historią Kuby … a w zasadzie bardziej zainteresowany życiem Kubańczyków, jakże ciężkim i okrutnym.

Stereotyp Kuby i przeciętnego Kubańczyka który ja mam w głowie to taki że na ulicy rozbrzmiewa salsa i ludzie są weseli i uśmiechnięci, ale po przeczytaniu Waszej książki zmieniłem nieco zdanie . Muszę się przyznać do GŁUPOTY którą popełnia [chyba] każdy początkujący „wielbiciel” Kuby natomiast do tych haseł typu „Hasta siempre commandante Che …” itp hmmm w moim pokoju wisi flaga Kuby i obok WISIAŁ [na szczęście w czasie przeszłym] wizerunek Che i typowe hasło, bo ta książka właśnie uświadomiła mi ile zła i cierpienia on i el commandante Fidel dostarczyła tym ludziom, a w zasadzie powinienem powiedzieć Wam ludziom bo przecież Ciebie także to dotyczy ….

Ale tak naprawdę to mam pytanie, a w zasadzie to dwa bo nie udało mi się chyba tego wyczytać; czy naprawdę jest prawdziwy ten mój stereotyp że ludzie są pozytywnie nastawieni i na ulicy rozbrzmiewa salsa? a drugie pytanie to czemu w knajpach Kubańskich w Polsce [spotkałem się z tym w knajpie La Hawana we Wrocławiu] jest w menu Che Guevara skoro tyle bólu zadał tym ludziom…czy ludzie którzy umieszczają go nie są świadomi tych okrutnych czynów ???może trzeba im potrzeba książki „salsa na wolności” żeby zmienili poglądy tak jak ja po części zmieniłem podejście i pogląd na sprawy tych ludzi,ludzi którzy przeżywają te okropne tortury systemu…

P.G.

Witam, przeczytałam właśnie Państwa książkę i chciałabym podziękować za Nią, za przeżycia z tym związane !

Podziwiam Państwa Oboje !!! To niezwykłe, ile Państwo przeżyli różnych życiowych dramatów, a jednak wciąż jesteście razem , działacie, robicie wiele dobrego, przede wszystkim tworząc cudowną, piękną MUZYKĘ !!

To wspaniałe ! To pokazuje, że można i trzeba żyć według swoich zasad, szanując siebie i innych, ale stosując się do wyznawanych wartości ! To bardzo budujące i po przeczytaniu takiej książki, po „wysłuchaniu” takich opowieści życiowych, można się wzmocnić i zbagatelizować nasze małe codzienne ( choć czasem poważne ) problemy. Można sobie powiedzieć, stawiając Państwa za Wzór, ” skoro Ci Ludzie przeżyli tak wiele złego i nie poddali się, to ja też mogę”. Dziękuję bardzo za to wzmocnienie, za uzmysłowienie, ile człowiek potrafi znieść w imię ważnych idei czy tez dla innej bliskiej osoby. No i dziękuję za cała warstwę , powiedziałabym „edukacyjną”, z której dowiedziałam się jak się żyje na Kubie i jak są tam traktowani ludzie.Bardzo Im współczuję !

Panie Jose, pamiętam Pana jeszcze z czasów festiwali opolskich i sopockich, kiedy to rzeczywiście kamerzyści uwielbiali Pana pokazywać na zbliżeniach, ale wdzięczna im jestem za to, bo uśmiech Pana, wyrażany całym ciałem entuzjazm, był i jest do dziś, wspaniały, zaraźliwy i dający wiele pozytywnej energii. Całą rodziną czekaliśmy, wpatrując się w ekran, na pojawienie się Pana Śmieszka ( tak po „domowemu” Pana nazywaliśmy ) . Pana współpraca z Panem Jagielskim, to była prawdziwa uczta humoru, dowcipnych point i muzycznych rarytasów w wykonaniu Pana i zespołu – bawiliśmy się setnie i podziwialiśmy trafność i celność Pana ripost !

Dziękuję bardzo za te wszystkie miłe przeżycia i proszę o dalsze pomysły muzyczno – intelektualne. Jest Pan Cudownym Człowiekiem, podziwiam Pana, a teraz i Pana Rodzinę i życzę dużo zdrowia i energii do dalszych działań !

I.O.

Witam serdecznie Panią i Pani Męża,

chciałabym tylko bardzo serdecznie pogratulować wspaniałej książki „Salsa na wolności”, którą podarowała mi moja Mamita pod choinkę. Przeczytałam ją jednym tchem, jest naprawdę wzruszająca i śmieszna zarazem i nie wiadomo w sumie, czy bardziej Państwu gratulować talentu pisarskiego czy tak wielkiej miłości, która napisała historię Państwa życia. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Piękne postaci, piekne postawy i piękny rezultat:)

Książka mnie bardzo pochłonęła również dlatego, że miałam okazję poznać Państwa w szkole Konrada i Asi Dąbskich, gdzie przez 3 lata chodziłam na salsę. NO i na różnych salsotekach w lubelskim Graffitti na koncertach Salsy Tropical. Poza tym niedawno byłam na Kubie i wróciłam dogłębnie poruszona tym, co tam zastałam… Przepięknie jest to też odzwierciedlone w książce, prawdziwy obraz Kuby, pięknej wyspy, która jednakże narazie nie może wykorzystać całego swego potencjału.
To smutne. Ale na pewno nadejdzie wiatr przemian, tak samo, jak doszedł do Polski.Ja w to wierzę i tego życzę Kubie a Kubańczykom życzę, by się dostrzegli PRAWDĘ o systemie.

Jeszcze raz serdecznie gratuluję książki (może jakaś druga część będzie? :) .

pozdrawiam bardzo ciepło
z wyrazami szczerego uznania i ogromnej sympatii.

A.B.

Jose Torres
No Responses to “Salsa na wolności”

Skomentuj